|
piątek, 13 kwietnia 2012
Senne dialogi
J. miał w zwyczaju gadać przez sen. Wychodziły z tego takie dialogi: Po lekturze książki "Gra Endera": J. (śpiąc): Ale on jest bystry! Ja (kompletnie zdziwiona): Co? J: I jak świetnie walczy! Ja: Ale kto? J (urażony): No, Ender! Lub np.: J (znów przez sen): Oni muszą się wykąpać! Ja: Ale kto?! J: Ze świerkami!
sobota, 07 kwietnia 2012
Dialog sklepowy
Groteskowość tego dialogu mnie powala. Tak, wiem, że mam spaczone poczucie humoru. Miejsce akcji: sklep Kerfur Bohaterowie: Brat i Pani ze sklepu. Akcja: Brat: Przepraszam, gdzie jest ananas? Pani: Dzisiaj nie przyjechał. Czy Wy też widzicie oczyma wyobraźni tego ananasa w okularach przeciwsłonecznych za kierownicą?
piątek, 30 marca 2012
Krwiooddawanie
Byłam z koleżanką K. i z J. na oddawaniu krwi. Długo czekaliśmy, bo niespotykane tłumy w postaci 5 osób znajdowały się przed nami. Siedzimy i rozmawiamy: J: A skąd jeszcze można oddać krew? Ja: Może z tętnicy, by intensywnie leciało. ;) K: Jak wampir. J: A jakby to wyglądało? Ja: Siedzisz, podłączają ci do szyi i machasz głową. Gadaliśmy takie głupoty przez jakieś kilkanaście minut, w końcu przyszła moja kolej na oddawanie. Siadam na krześle, a babka męczy się z tym, żeby znaleźć jakąkolwiek żyłę lub wypchać jakąś na wierzch. Przychodzi pan doktor i mówi: - Nie można znaleźć? Schowały się? Proszę się nie martwić, jakąś na pewno znajdziemy, np. z szyi weźmiemy. Podsłuchiwacz jeden. :D Do K. mówi: Ma pani mało żelaza, proszę teraz nie zachodzić w ciążę, bo dziecko to jak taki mały pasożyt. K. do mnie: Tak! Jakbym miała teraz zajść! Z nim, tutaj, teraz.
Warszawskich klimatów ciąg dalszy
Jesteśmy z J. we stolycy i mamy zobaczyć się z kolegą G. Umawiamy się na fejsbuku, ja nie pamiętam adresu, więc pytam, jak do niego dojść. Odpisuje mi G: ...aż trafisz na tę wysoką chałupę Ja: numer? G: yyy 154 albo 8 Ja: a które piętro i numer mieszkania, też nie wiesz? G: 158, 16 Ja: 158 piętro, mieszkania 16? G: dokładnie tak :D Opowiadam o native speakerce, z którą mam portugalski, że próbowałam ją znaleźć na fejsbuku i mi jakieś gołe baby wyskoczyły, a byłam akurat w bibliotece wydziałowej. G: a jak ma na imię? Ja: Andressa. G: nie mogę znaleźć. Ja: pokaż, jak to wpisujesz W wyszukiwarce: undressa Ja: G.! Andressa! Przez A! J: To się zasugerowałeś, chłopcze.
sobota, 14 stycznia 2012
Dialogi między nami
J., czytając coś przy kompie:
- Napuść mi serwer! J. do mnie: Ja bym ci nieba przychylił, tylko co z tego, jak ty byś z durszlakiem, zamiast z miską, po to niebo...
sobota, 17 grudnia 2011
Por, mały seler i dwie marchewki
Byłam u Ocieca i Aneta zaczęła opowiadać mi taką oto historię: - Któregoś dnia jak twój Tata wrócił, taki wkurzony i mówi mi: NIGDY MI NIE ZAPISUJ NIC WIĘCEJ NA KARTCE, to nie wiedziałam o co chodzi. Po czym Ociecu dodaje: - Aneta napisała mi na kartce co mam kupić: por, mały seler i dwie marchewki, więc szedłem do sklepu, powtarzając sobie w głowie: "por, mały seler i dwie marchewki". Idę, a przede mną staje facet i pyta: - Gdzie jest Lanciego 14? A ja odpowiedziałem mu, nie zastanawiając się: - Por, mały seler i dwie marchewki. Gościu zrobił wielkie oczy, popatrzył, zaczął się śmiać i zapytał: - Co, żona na kartce zakupy zapisała?
wtorek, 22 listopada 2011
Wizyta w Stolycy
Bohaterowie: mój facet J., kolega G., ja
Scena I: G. robi mi drinka, mieliśmy sok bananowy i porzeczkowy i wódkę, drinki miały być warstwowe, poprzednim razem nie wyszło. Tym razem jest tak jak powinno, hipotetycznie. Ja: O, fajnie, dwuwarstwowy wreszcie. G: Ale sok bananowy się skończył. Ja: Ok. G: Ale skończył się zanim zrobiłem ci drinka. Ja: G! Nie wiem, czy mam to pić! J: Pij, od tego w ciążę nie zajdziesz! Scena II: J. puszcza jakąś muzykę z youtuba, pyta co to. G. nie wie, ja zgaduję - z Baldursa? J: Blisko, też epicko. Ja: Icewind dale? J: Bardzo dobrze. G: I wy chcecie się rozstać? Ja: Bo rozpoznaję muzykę z gier komputerowych? G: No. Jakby jakakolwiek dziewczyna, z którą bym był znałaby gry i muzykę z nich, to bym jej za nic nie puścił. Idealista. Scena III: J: Muszę się umyć. G: Potrzymam ci prysznic i umyję plecy. Ja: Widzę, że macie ciekawe plany na wieczór, ale co ze mną? J: Ty pozmywasz naczynia. Scena IV: Gadamy z G. o tym, jak serce wali nam po alkoholu, więc podchodzę i sprawdzam. G: Ty też pokaż. Ja w śmiech. G: Nie rozumiem, co wy macie z tym wstydzeniem się cycków. Ja: Nie wstydzę się. G: To pokaż. Ja: Nie mogę, bo J. będzie zły. W tym momencie J. wchodzi do pokoju, więc mówię: - G. chce zobaczyć moje cycki. J: Ale tak za darmo? Wszystko kosztuje. G: Piwo załatwi sprawę? J: Tak nisko ją cenisz? Sytuacja rozwiązała się sama. Scena IV: G. opowiada zagadkę: - Wyobraź sobie, że jesteś facetem i jesteś na imprezie, po jednej twojej stronie śpi gorąca laska, po drugiej napalony gej. Co teraz zrobisz? Po czym dodaje do J: - To ty dzisiaj śpisz w środku, co zrobisz? Przy okazji, G. nie jest gejem. ;) Scena V: Idziemy spać, ja na środku jednak, przychodzi G., wczesuje mi się pod kołdrę. Mówię, że teraz ja jestem w trudnej sytuacji, nie wiem, do kogo mam się odwrócić. G: Podświadomość ci podpowie do kogo się przytulać.
czwartek, 17 listopada 2011
Ważna teczka
Mówię do J: - Idę w piątek na Radę Wydziału, potrzebuję tej teczki, takiej... - Tej, dzięki której będziesz wyglądać na ważną? - Tak, tej. - Zobacz w tym stosie. :)
czwartek, 03 listopada 2011
Gejoza/Wyrocznia w sprawach urody
Zaczęliśmy oglądać Sherlocka po tym, jak obejrzałam pierwszy odcinek na BBC. Przychodzę do domu, mówię, że musimy obejrzeć, więc J. chcąc, nie chcąc, ogląda ze mną. Ja podziwiam widoki Londynu, J. komentuje (gdzieś co 15-20 minut): - Gejoza. - Ale gejoza. - O masakra, ale gejoza. No cóż, mówi się trudno, pewnie nie będę miała towarzysza do oglądania, więc pytam: - To jak, zrzucisz mi następne? - Jasne, że tak, przecież sam też obejrzę. - O, masz taki pulpit. Myślałem, że oglądasz. - Oglądam też. Ale mam taki pulpit. Udało mi się znaleźć zdjęcie, gdzie nie jest brzydki. Na to J. popatrzył wzrokiem pełnym politowania i odrzekł: - Y-y. - Co y-y? - Y-y. Nie znalazłaś. - Nie znalazłam zdjęcia, czy nie znalazłam zdjęcia, gdzie nie jest brzydki? - Nie znalazłaś zdjęcia gdzie nie jest brzydki. Y-y. Niemożliwe. Nie da się. - Znaczy, że na wszystkich jest brzydki? - Mhm. Nie da się znaleźć takiego, gdzie nie jest brzydki. Nie-moż-li-we. Nie da się. Wyrocznia moja. :) A pulpit wygląda tak: ![]()
wtorek, 18 października 2011
"Moralność jest dla leszczy"
Byłam ostatnio w Stolycy, gdzie spotkałam się z kumplem. Rozmowa wyjątkowo często schodziła na niebezpieczne tory.
M. do mnie: może powinnaś znaleźć sobie lepszy model? Ja: chyba wolałabym babę, jak już. M: to daj mi filmik jakby co. Rozmawiamy o piercingu: J: Chciałabym sobie w uchu zrobić, tu i tu. M: W uchu? Nie bądź nudna, teraz ludzie w innych miejscach sobie robią. Podobno to jest przyjemne, pomyśl sobie, idziesz i jest ci od razu przyjemnie. J: Wiesz co, pozwolisz, że pozostanę przy bardziej tradycyjnych metodach. M: Znaczy co, dildo? J: Nie wnikaj, bo wsiąkniesz. M: A więc jednak! J: Nie twój biznes! Co cię to obchodzi? M (z wyrazem szczerego zdziwienia na twarzy): Wstydzisz się? Po dziesięciu latach jestem w stanie cię zawstydzić? Nie żartuj. Wychodzimy z knajpy, zastanawiamy się co dalej. M: Ja chcę do domu. Ale możesz przyjść do mnie - po chwili rozmowy o czymś innym - mam duże łóżko. I dużą kabinę prysznicową.
|
Archiwum
Zakładki:
Czytam
Tagi
|